Kilian Amber Oud — złoty mrok


Zachód słońca w Acapulco.
Kolejny oud. Tym razem w połączeniu z akordem bursztynowo-ambrowym. Trzeba uczciwie napisać, już na wstępie, że Amber Oud nie zionie klasycznymi wnętrznościami kaszalota. Jest sporo lżejszy, świetlisty, mało żywiczny i, wbrew pozorom, ciekawy. Z całej serii Arabskich Nocy Kiliana zrobił na mnie największe wrażenie.

Nie pachnie naturalistycznie i fizjologicznie. Nie obija się też o ulepkowate i słodziakowate zderzaki wanilii. Jest naprawdę fajny, choć nie przesadnie bogaty. Myślę, że składnikiem kluczem jest w Amber Oud ziele angielskie. Teraz pozwolicie, że zatrzymam się nad nim chwilę, bo miałem prawdziwy problem z interpretacją materiałów prasowych. Pimenta Racemosa to... Czytaj dalej... podobno surowiec, z którego otrzymano miksturę użytą w kompozycji. W większości znanych mi źródeł (fragrantica, luckyscent i in.) jest to tłumaczone jako "bay leaf", czyli liść laurowy. Sęk w tym, że Pimenta Racemosa to korzennik, a liść laurowy to zupełnie inna roślina (wawrzyn
Kilian Amber Oud.
szlachetny, laur). Po analizie zapachu stwierdzam, że w Amber Oud występuje jednak olejek lub absolut z korzennika (lub jego chemiczny odpowiednik).

Jeszcze słowo o samym korzenniku. To rodzaj roślin z rodziny mirtowatych, do której należy m.in korzennik lekarski. Jego owoce znane są jako ziele angielskie. Pimenta Racemosa to inny gatunek korzennika, ale po pobieżnym sprawdzeniu danych ich olejki eteryczne nie różnią się zbytnio składem. Z tego powodu możemy uznać, że Amber Oud Kiliana zawiera po prostu nutę ziela angielskiego. I to czuć.

Kręcący w nosie początek przypomina połączenie pieprzu i cynamonu. Po jakichś 30 minutach zniża loty i odsłania bursztynowe, ciepłe serce. Jarzy się miłym blaskiem i nie nudzi. Pachnie delikatnie, lecz stanowczo. Po godzinie wyostrza się. Nabiera pełnej drzazg, cedrowej nuty. I dopiero po dwóch wychodzi na pierwszy plan oud. Lekko apteczna twarz tego akordu została złagodzona miłymi akcentami początku. Wciąż idzie wyczuć ciepłą, lekko żywiczną i słodką nutę z początku.

Kilian Amber Oud nie jest killerem. To przede wszystkim świetnie skomponowany zapach, który podoba się ludziom i ich intryguje. Zmusza do komplementowania, bo wielkiej urody mu nie brak. Wadą jest chyba tylko cena.

Nuty: ziele angielskie, wanilia, benzoin, drewno cedrowe, oud
Rok powstania: 2012
Twórca: Calice Becker
Cena, dostępność, linia: woda perfumowana dostępna w wielu pojemności; klasyczna butelka o poj. 50 mL kosztować będzie zapewne około 1200 zł (premiera w marcu lub kwietniu)
Trwałość: bardzo dobra; od 8 do 11 godzin

Fot. nr 1 z flickr.com
Fot. nr 2 z mimifroufrou.com

14 - ilość komentarzy:

Łukasz pisze...

Przyznaj się, zostałeś uwiedziony? : )
I nie mam na myśli zapachu.

Beata pisze...

A mnie bardziej ciekawi nowa kolekcja Kiliana. Wiesz, kiedy będzie w PL?

jestem.z.ksiezyca pisze...

rozpieszczasz mnie tymi recenzjami :)
cena za flakon bedzie bolesna ;/

LenaLona pisze...

mmmm zapach musi być bardzo klimatyczny...


a u nas wyniki konkursu walentynkowego i... coś na wtorkowy uśmiech :) http://lenalona.blogspot.com/2012/02/bioderma-v-day-giveaway-results-wyniki.html

Pozdrawiamy
Lena i Lona
"Bless the Mess"
http://lenalona.blogspot.com

Olfaktoria pisze...

Marcinie, proponuję zatem zorganizować konkurs, w którym do wygrania będą te właśnie perfumy - wierzę, że jesteś w stanie to zrobić.

Czy mi się wydaje, czy Ty naprawdę nie znosisz wanilii?

I jeszcze jedno: zamieniłabym "Wciąż idzie wyczuć" na "wciąż można wyczuć" - słowo "idzie" trochę dziwnie w tym kontekście brzmi ;-)

Marcin Budzyk pisze...

* Łukaszu. Nie ja. To ja uwodziłem. :)

Marcin Budzyk pisze...

* Beato. Trudno mi coś na ten temat powiedzieć. Pewnie tak, jak wypada premiera światowa.

Marcin Budzyk pisze...

* Jestem.z.ksiezyca. Cena bolesna. A, szkoda, bo zapach naprawdę mi się podoba.

Marcin Budzyk pisze...

*Lena. Przez grzeczność podziękuję za informację. :)

Marcin Budzyk pisze...

* Olfaktorio. Ten konkurs złamałby niepisaną regułę między blogerami... więc go nie będzie. Nie Muzyczna jako pierwsza się nie wyłamie z tego bardzo chwiejnego punktu równowagi. :)

JAROSLAV pisze...

Czuję się trochę zawiedziony.Spodziewałem się soczystej,bogatej ambry wszak sama nazwa "Arabskie Noce"zobowiązuje,niestety takiej nie otrzymałem,Oudu wogóle nie wyczuwam,więc będę musiał ponowić testy
Zapach jak poprzednik niestety bardzo szybko znika:(
Testować warto,lecz za taką cenę, jaką oferuje marka podziękuję.

JAROSLAV pisze...

Ciekawi mnie premiera MUSK OUD :)

JAROSLAV pisze...

Marcin twoja ciekawa recenzja została zauważona i doceniona na jednym z blogów znanej perfumerii

Marcin Budzyk pisze...

*Jarku. Mnie się właśnie podoba brak tych ambrowych siekier. No, ale co, kto lubi. :)

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło przeczytać każdy komentarz, każdą sugestię i opinię...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Dla nich piszę...